• Wpisów:15
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:111 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 948 / 301 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć wszystkim...
Wiem, że się opuściłam, że może większość z was już pewnie nie sprawdza czy jest coś nowego, że dużo się pewnie zmieniło... Ehm nie chce od was żadnej litości czy współczucia bo tego nienawidzę... Po prostu dziękuję wam, że przez ten krótki czas byliście ze mną... Może wam się wydać to jakieś bez sensu ale wspieraliście mnie psychicznie w tym co działo się w moim życiu... To nie jest pożegnanie, a jednak może... Chociaż, nie... To nie jest pożegnanie ale mam coraz mniej siły by napisać nawet jeden post... Coraz mniej czasu... Coraz mniej nadziei... Coraz mniej życia... Może jeszcze się pojawić jakiś post ale nic nie obiecuje... Naprawdę dziękuję wam za wszystko <3
 

 
Hej
Jedyne co jestem w stanie napisać to umieram... Fizycznie, psychicznie. Nie mam ochoty żyć, chciałbym już przestać oddychać tymi bolącymi płucami, pozbyć się tych smutnych myśli, pozbyć się tej miłości która jest niedoceniana... Niechciana.
  • awatar Gość: Czekam na Ciebie - przyjdź! :)
  • awatar Gość: Jaka niechciana? Bardzo, bardzo chciana... Zawsze :) "serduszko me bije przy Tobie..."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie kochani.
Moje życie powoli powraca do normy. Po kilku całych dniach samego snu jestem jak nowy człowiek heh przynajmniej chciałabym... Relacje ze wszystkimi są w porządku tylko nie z moimi płucami... Coraz częściej mam napady coś w stylu duszenia i potrzebuje tlenu ale takiego z butli bo płuca wtedy nie są w stanie oddychać same.... Ehh, takie życie wiecie co? Jestem z Alanem mieliśmy dla siebie dużo czasu i poznaliśmy się lepiej. Jesteśmy jak dwie połówki jabłka stworzeni dla siebie... Mama, tata jak zawsze panikują, płaczą etc. Ale już powoli do tego się przyzwyczaiłam... Chociaż pociesza ich fakt, że coraz częściej jestem uśmiechnięta i szczęśliwa a jak tam u was? Trochę czasu mnie ty nie było przepraszam mam nadzieję, że u was wszystko w porządku
 

 
Ehh....
Mam już tego wszystkiego kurwa dosyć. Udaję, że nic mi nie jest, że dobrze się czuję a ból mnie po prostu rozpiedala - przepraszam nie umiem tego inaczej nazwać - Wszystko zaczyna się pieprzyć, rozwalać, psuć. A najbardziej moje płuca, nie wytrzymują już. Znów zaczynam się dusić, znów zaczyna się cholerny ból. Jejku jak ja ym chciałabym być jak zwykła nastolatka. Moja przyjaciółka jara marihuanę, Alan obraził się na mnie, brat wyjechał i wszystko wróciło do poprzedniego formatu a rodzice? Walić to wszystko o moim życiu serio szkoda gadać, nic ciekawego. Teraz jestem w domu nie muszę na razie siedzieć w szpitalu ale to do czasu. Przeczuwam powoli koniec, moje płuca są jak granat chcą mnie rozsadzić i to dosłownie, napierają na żebra tak jakby miały wyjść z mojego organizmu. Fajnie! mam tylko nadzieję. ze chemioterapia nie wchodzi w grę bo jak będzie konieczna to już po mnie.
ADIÓS.
 

 
Witam kochani w 2017 roku!
Zacznę od tego szczęśliwego nowego roku jak tam po sylwestrze? bawiliście się?
Nie mam pojęcia co wam napisać, mam jakąś pustkę nie wiem dlaczego. Choroba zbyt szybko się rozwija, zbyt wiele bólu by pisać, by chodzić, by cokolwiek robić. Mam tego dosyć. Mam dosyć życia.
No ok macie jakieś postanowienia na nowy rok?
nie mam pojęcia czy tego wcześniej nie pisałam ale ja sobie postanowiłam, że będe walczyć z chorobą zawsze to jest moim nr.1 na liście postanowień. Może też zacznę być bardziej otwarta na ludzi, bardziej otwarta.
Jejku ten post jest trochę bez sensu ale co tam... piszcie w kom. swoje postanowienia na 2k17
  • awatar rozpisana94: Spędzałam sama ;) Zdrówka dla Ciebie!
  • awatar DARK TERRITORY: Współczuję ci bo nic innego nie mogę. Choroby to przekleństwo ludzkości, nienawidzę ich, przez nie zmarło już kilka bliskich mi osób. Najgorsze jest to że człowiek czuje się bezradny:( Właściwie mam tylko jedno postanowienie na ten rok - nauczyć się jakiegoś nowego języka. No może jeszcze rzucić palenie bo w ubiegłym roku się nie udało.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
cześć
Jak mijają wam święta? Mi w miarę spoko, co najważniejsze nie czuję się nieswojo w rodzinnym gronie, zawsze jak spotykaliśmy się całą rodziną to czułam się obco. Tak jakby byli mi obcymi ludźmi, jakbym ich nie znała. Teraz tak się nie czułam, nie miałam takiego wrażenia. Ogólnie chyba to sprawka Alana, coraz częściej się z nim spotykam, a tak szczerze to codziennie. Wiem o co mu chodziło wtedy. Był trochę rozdrażniony, jego siostra Bianka ma 13 lat i tak jak pisałam ma białaczkę, jak się orientuję to naprawdę mało jej życia zostało, jak powiedział to cud, że jeszcze nie umarła, że ma jeszcze chęci do życia mimo bólu nadal uśmiecha się, mimo tego, że nie ma włosów, że jest bardzo chuda nadal czuje się piękna mimo, że każdy już zwątpił, odpuścił ona ma nadal nadzieję, że wyzdrowieje - podziwiam ją, ja już dawno straciłam tą pieprzoną nadzieję a podobno ona umiera ostatnia - Wiecie co? rozmawiałam z Adrianem. Tak wiem wielkie wow rozmawiać z własnym bratem. Ale ja mu powiedziałam wszystko to co czuje a on to wysłuchał, powiedział swoje zdanie i od tamtej pory między nami jest całkiem w porządku serio. Powiedziałam mu, że bardzo mi go brakuje przez całe życie, że mam brata ale czuję się często tak jakbym go nie miała, powiedziałam mu, że często mam dosyć życia i chciałam się nie raz zabić, ale brak mi odwagi, że się samookaleczałam z powodu mojego raka, z powodu zerwania z Karolem i wiele innych powodów, że nikomu nie ufam i mam dosyć tego współczucia ze strony innych ludzi. Powiedziałam mu, że boję się śmierci mimo, że jest ona moim zbawieniem od bólu - codziennego, narastającego bólu - boję się, że jak umrę to mama się załamie, może mama i da radę bo jest silna psychicznie ale tata? tak on może się załamać, on nie jest silny, on jest niczym dziecko - bo "nie ma nic gorszego od umierania na raka niż mieć dziecko umierające na raka" - A on mi wytłumaczył dlaczego mnie nienawidzi, jedynym powodem jest to, że odkąd zachorowałam jestem nr 1.
Więc reasumując święta nie były wesołe bo "Wesołych Świąt" to oksymoron ale nie były najgorsze. Dogadałam się z rodziną i Alanem. Dostałam mega prezenty (chyba myśleli, że to moje ostatnie święta haha) i ogólnie czułam się dobrze. A wam jak minęły?
 

 
Kochani
Może troche za późno ale chcę wam życzyć zdrowych i wesołych świąt. Aby spełniły się wszystkie wasze marzenia. Abyście spędzili je z najważniejszymi dla was ludźmi. I tak przy okazji szczęśliwego nowego roku aby 2017 był lepszy od tego 2016.
Wesołych świąt.
 

 
Cześć
Nie uwierzycie! dzisiejszy dzień spędziłam z Alanem. Już teraz jestem pewna, że Karola wcale nie kocham. Z Alanem byliśmy na spacerze po mieście - nic szczególnego, naszymi celami były raczej te cudowne sklepy ze starociami, byliśmy też w pobliskiej szpitala knajpce. Dużo rozmawialiśmy, a to o muzyce, sporcie, książkach i filmach - nie brakowało nam tematów - Zapytał się dlaczego tak często jestem w szpitalu, nie chciałam by się o to pytał ale co poradzić? - Powiedziałam mu prawdę, powiedziałam, że mam raka trzustki z przerzutami do płuc i że jest prawdopodobne, że mój czas się kończy - Tylko się na mnie spojrzał i nic nie powiedział, zjedliśmy w ciszy, próbowałam nawiązać jakiś kontakt, coś tam mówiłam ale mi nie odpowiadał - Jak wracaliśmy już do szpitala było gdzieś koło 190 jak byliśmy pod budynkiem powiedział
- Dlaczego Bóg na najlepszych ludzi zsyła chorobę, smutek albo cierpienie? Dlaczego? Przecież on nas kocha prawda? Jak tak to dlaczego to robi? - nie czekał nawet na odpowiedź, od razu wszedł do środka i wszedł do windy i poszedł raczej do siostry - ja jeszcze przez kilka minut stałam na zewnątrz i ni stąd ni zowąd łzy zaczęły mi lecieć, nie wiedziałam co się dzieje, nie wiem o co mu z tym pytaniem chodzi - Jak weszłam do pokoju moja mama tam siedziała i czekała na mnie, oczywiście już chciała wyjaśnień gdzie byłam i wgl, w odpowiedzi dostała "Co cię to obchodzi? Od kiedy się tym interesujesz? Mam już dosyć tego wszystkiego, słyszysz? Dosyć tego syfu, tego pojeban*go życia, tego raka a najbardziej ciebie" po tym wyszłam z pokoju i chodziłam trochę po szpitalu, rozmawiałam z dziećmi, chorymi na białaczkę już po chemioterapii, bez włosów, z podkrążonymi oczami, ze zmęczonymi twarzami i chudymi ciałami. Patrzyłam na nie i zastanawiałam się skąd one biorą siłę na dalsze życie, te dzieci mają jakieś 6 lat i są o wiele bardziej silniejsze niż ja. Powinnam się od nich uczyć jak żyć, każdy człowiek od tych dzieci powinien się uczyć, one wiedzą lepiej co to jest życie niż niejeden dorosły osobnik naszej populacji.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeszcze raz cześć
Spać nie mogę cały czas myślę o Karolu - moim byłym - i Alanie. Myślałam o tym co powiedziała Ewa, że zasługuję na kogoś kto mnie pokocha - jak mogę na kogoś takiego zasługiwać jak sama nie potrafię kochać? - W szpitalu już wszyscy śpią, ja też powinnam pielęgniarki już kilka razy do mnie zaglądały i mówiły żebym szła spać ale one są spoko więc jest luzik. Czuję się trochę samotna, nikomu niepotrzebna, zmęczona życiem, sobą, wszystkim co mnie otacza, rzeczywistością. Nie mam z kim porozmawiać, powiedzieć co mnie męczy. Nie mam już siły podnieść się z tego cholernego dna. Sztucznie się uśmiechać udawać, że wszystko jest w porządku. Witać kolejny pojeb*ny dzień z tą głupią nadzieją, że może tym razem nie będzie chuj*wo. Powstrzymywać się od płaczu i grać silną osobę. Nie chcę, nie potrafię już tak. Mam już dość udawania osoby jaką nie jestem.

 

 
cześć
Dzisiaj był luz. Mogłam wyjść z przyjaciółką do centrum kupić prezenty na gwiazdkę. Jeśli jesteście ciekawi co kupiłam to napiszcie na prv lub w komentarzach a ja zrobię oddzielny post na ten temat. Odbyłyśmy szczerą i dość długą rozmowę. Opowiedziałam jej o Alanie o Adrianie, rodzicach i wszystkim co mnie przytłacza. Powiedziała, że zasługuję na kogoś kto mnie naprawdę pokocha i nigdy nie zrani dlatego powinnam spróbować z Alanem. Spotkałam się też ze swoim byłym - po co? Nie wiem, zaproponował spotkanie więc się zgodziłam - szczerze tęskniłam za nim, dopóki nie widywałam go, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jeszcze go kocham. Spojrzałam w jego błękitne oczy w które kiedyś patrzyłam codziennie i od razu moja miłość wróciła, ból i cierpienie jakie przeżyłam po rozstaniu odszedł już go nie ma a znów powstała miłość. Jejku może to przejdzie, nie chcę aby znów mnie zranił, jak od nowa go pokocham to znów będę zraniona. dwa lata związku, dwa lata i tysiące szczęśliwych chwil, parę wylanych razem łez, miliony wspomnień, kilka kłótni które przeszliśmy razem i jedna która nas rozdzieliła. Po co to wszystko było? Po ch*j? Ja się tak bardzo starałam, tak bardzo mi zależało, tak bardzo go kochałam a teraz nawet i chyba kocham, a on? Miał wszystko gdzieś, był chamski i nie mogę powiedzieć, że mnie kochał bo nigdy mi tego nie powiedział. Teraz stwierdził, że się zmienił, że mu zaczęło zależeć stwierdził, że nie był mnie godny. Nie mam pojęcia co robić, co mu powiedzieć, jak się zachować... - dobra to nie ma znaczenia, to nie jest ważne - moja przyjaciółka Ewa zaczęła palić marihuanę, wpadła w złe towarzystwo, chociaż ona zawsze w nim była. No ale bez przesady... poznała Igora i Olka którzy palą a przez kogo poznała? przeze mnie więc to moja wina, że zaczęła jarać Marihuanę. Poznali się na moich urodzinach, wcześniej nie rozmawiali ze sobą ale podobno Igor zaczął z nią pisać i jak Ewa to powiedziała samo tak wyszło - jejku Ewka serio? samo tak wyszło tak o zaczęłaś palić? Czy ty jesteś poważna? Uważasz, że jestem głupia? - Myślałam o tym aby powiedzieć jej matce ale nie zrobię tego, nie ja, obiecałam jej, że nikomu nie powiem więc tak się stanie. Zachowam ten fakt w tajemnicy i pogadam z Igorem i Olkiem aby jej nie dawali, aby ją namówili do tego żeby nie paliła tej trawki. Raczej tak zrobię nie mogę Ewkę zawieść, nie mogę tego nikomu powiedzieć.

 

 
Cześć
Ehh jedna wielka masakra, wczoraj nie mogłam pisać bo miałam spotkanie 'rodzinne' w szpitalu. Nawet sobie tego nie wyobrażacie - jedna wielka masakra, jedna wielka szopka, przedstawienie. Adrian tak grał troskliwego braciszka, że aż (przepraszam za słowo) rzygać mi się chciało. Rodzice? nic mi nie chcieli powiedzieć, co się dzieje. Jaki jest mój stan zdrowia? to zagadka dnia, co się ze mną dzieje, nie mam pojęcia. Lekarz powiedział mi tylko, że nie jest kolorowo ale damy radę - brawo doktorku! u mnie w życiu nigdy nie jest kolorowo - Alan, Alan eh ten Alan wylezie mi z głowy cały czas o nim myślę, dlaczego? nie mogę przestać o nim myśleć cały czas mam nadzieję, że jeszcze z nim porozmawiam ale brak mi odwagi, i wgl to wszystko mnie zaczyna przerażać, może i dostaję tej depresji? - chociaż nie, nie ja, ja zawsze byłam pogodnym człowiekiem, może i realistka ale to nie możliwe abym wpadła w jakieś załamanie psychiczne itp. - Zaczynam się bać, śmierci wydawało mi się, że pogodziłam się z nią i nie ma dla mnie znaczenia wcześniej o niej nie myślałam, może na początku choroby obawiałam się wtedy, że nie będę mogła skorzystać z życia, ale teraz? sama nie wiem. To wszystko przez to, że ukrywają przede mną wyniki badań - co mam te przeżuty do płuc tak? dlatego mi nie chcecie powiedzieć? Będę potrzebowała tlenu, butli z tleniem, moje płuca nie będą w stanie same oddychać? tak? - Beznadzieja
 

 
cześć
dzisiaj nic się ciekawego nie wydarzyło. Miałam badania, rodzice przyszli do mnie, rozmawiali z lekarzem nie chcą mi powiedzieć co się dzieje, jak się pytałam przemilczeli sprawę stwierdzili, że niedługo wyjdę nic więcej - Nic więcej tak? - to dlaczego Adrian przyjeżdża jutro do Polski? Adrian to mój starszy brat ma 23 lata i mieszka w Hiszpanii, ma tam dziewczynę i pracę szczerze kiedyś mi powiedział, że nie ciągnie go z powrotem do Polski. Miał przyjechać 22 a jednak przyjeżdża 15 grudnia. Możecie uznać, że chce spędzić więcej czasu z rodziną i wg ale tak nie jest nie znacie go. On twierdzi, że nienawidzi Polski i jak tu przyjeżdża to tylko dla mamy nie mam pojęcia dlaczego, gdyby nie rodzice nigdy byśmy się nie widywali. Nie mamy dobrego kontaktu gdy był w moim wieku musiał się mną opiekować przez to i mnie znienawidził. Naprawdę nie chcę by przyjeżdżał - kolejna osoba w której oczach jest te współczucie - kolejna osoba którą kocham a nie chcę oglądać, z którą nie mam ochoty rozmawiać. Ehh dzisiaj koło 14 przyszły dziewczyny ze szkoły i Ewa moja przyjaciółka z gimnazjum, gdy się na nie spojrzałam też miałam takie wrażenie jak u Adriana, no może nie u Ewy - ona jest jedną z tych osób które potrafią powiedzieć, że nie jest dobrze zamiast kłamać, że tak, może dlatego jesteśmy przyjaciółkami? Ja mam dosyć litości a ona mi jej nie ukazuje traktuje mnie jak zwykłą nastolatkę, tak jak bym nie była chora. Oprócz tego widziałam Alana, nie rozmawialiśmy jak się patrzył w moją stronę udawałam, że nie widzę go a jak już wyczułam ten moment, że chce podejść ja poszłam do siebie do pokoju. Boje się, że się przywiążę do niego, że stanie się dla mnie ważny a ja dla niego i w pewnym momencie moje serce przestanie bić, pomyślcie jaki to by był dla niego ból jak byśmy stali się dla siebie ważni a ja bym umarła. Jejku jak ja bym chciała być normalną, typową nastolatką.

  • awatar emi1999: @DARK TERRITORY: Owszem nie mam najlepszego kontaktu ale naprawdę go kocham. Jest mi strasznie przykro, że się nie odzywa i wg, jest mi przykro, że on mnie nienawidzi, kiedyś mi to powiedział. Jak by go zabrakło całkiem nie mam pojęcia co bym zrobiła ale jak by mnie zabrakło, jak bym odeszła on by nic nie zrobił.
  • awatar DARK TERRITORY: Mój starszy brat też mówi że nienawidzi Polski i ja wcale mu się nie dziwię. A Hiszpania to całkiem ciekawy kraj. Z tego co piszesz wynika że nie masz z bratem najlepszego kontaktu ale gdyby całkiem go zabrakło na pewno byłoby Ci przykro. Brat to zawsze brat...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć
A jednak mój pobyt w domu nie potrwał długo, dzisiaj źle się czułam i nie poszłam do szkoły, zaczęły mnie dziwnie kuć płuca więc mama zadzwoniła do doktora który zajmuje się mną odkąd trafiłam na oddział. Jest tak, że znów muszę leżeć w szpitalu - przez jaki czas? - nie mam pojęcia. Nie jest aż tak źle. Dzisiaj dzień nie mogę zaliczyć do najlepszych, strasznie mnie płuca bolą. Alana nie spotkałam, miałam w głębi duszy nadzieję, że się spotkamy ale za to widziałam jego siostrę. Widziałam jak mama płacze to zabolało bardziej niż płuca, znów mówiła ojcu że ma dosyć tego wszystkiego - brawo mamuś, nie jesteś sama - Stwierdziła kiedyś, że to Bóg ukarał ich za coś co zrobili w przeszłości - a więc to tak? jestem karą, uciążliwym ciężarem? - W końcu to powiedziała UWAGA cytuję "Nie chcę by Oliwka umierała, nie wytrzymam tego jak to się stanie jak ją stracę, nie dam rady" - Mamuś ja umieram od 9 roku życia, powinnaś się pogodzić z tym, że mam tego pojeba*ego raka i na niego umieram z każdą sekundą, ty na przykład umierasz ze starości to nie ma znaczenia na co umrę i tak w pewnym momencie bym umarła, każdy umiera - życie to machina śmierci nie zatrzymasz jej. "Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać" taka jest prawda.


  • awatar DARK TERRITORY: @emi1999: Ale zawsze można pójść do biedronki, kupić sobie tanie wino i przedłużyć te minuty szczęścia by choć na chwilę zapomnieć o nieszczęściach, chorobach i całym tym syfie w którym przyszło nam żyć. Druga opcja - usiąść i płakać ale co nam to da? ;)
  • awatar emi1999: @Ronnie Miller: Nie musi ci być przykro i wiem, że nie jest. Napisałaś ten komentarz tylko z litości ja to wiem bo tak jest zawsze :) ale mimo wszystko miło cię widzieć na moim 'blogu' miłego czytania :)
  • awatar emi1999: @DARK TERRITORY: Też zadaje sobie takie pytania i czasem zdaje mi się, że są to pytania retoryczne na które może i znamy odpowiedź ale jest tak prosta, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to ona, życie jest porąbane i to ostro jedni mają wszystko inni nic i gdzie tu sprawiedliwość nigdy nie było i nie będzie. Jesteśmy skazani na ból tak to właśnie jest na tysiące godzin tylko kilka minut szczęścia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Cześć
Miałam zapaść, moje płuca w pewnym sensie nie wytrzymały zalały się płynem czy coś w tym rodzaju. Podobno mam przeżuty i jak pójdzie tak dalej nie będę w stanie sama oddychać. No ale dość o mojej chorobie poznałam chłopaka poznaliśmy się w szpitalu, wiem nie najlepsze miejsce ale naprawdę fajnie się rozmawiało. Ma na imię Alan jest o dwa lata starszy, podobno jego siostra jest chora ale nie na to co ja, chyba białaczkę ma. Zaproponował spotkanie ale odmówiłam - tak jak zawsze - nie chcę się do niego przywiązać jak by się dowiedział, że jestem chora - nie mam pojęcia jak by zareagował - ale to już nie chodzi o mnie tylko o niego jak by z tego było coś więcej to ja mogę go skrzywdzić - taka jestem odtrącam ludzi na którym mi zależy. Pogodziłam się z tym, że mogę w każdej chwili umrzeć ale boję się, że bliskie mi osoby się z tym nie pogodziły. Codziennie rano gdy widzę mamę patrze jej w oczy a tam ból, smutek, żal nie chcę tego mam już dosyć tego całego syfu, życia z tą chorobą. Dlaczego ja? Boże dlaczego mnie wybrałeś na takie cierpienie? Dlaczego boję się kogoś pokochać, przywiązać się do tej osoby? Dlaczego?


  • awatar ♥ Destiny ♥: Współczuję ci.Ale nie powinnaś tak działać.Na pewno zrozumiałby,że jesteś chora.Nie możesz się załamywać.Pamiętaj o tym.:) Będzie dobrze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć!!
Nazywam się Oliwia, Oliwka, Olcia, Emi (jak wolicie)
Mam 16 lat. Nie mogę powiedzieć, że jestem zwykłą dziewczyną, bo chciałabym być. Schemat mojego życia wygląda mniej więcej: Dom, szkoła, szpital, dom, szkoła... tak w kółko. Chciałabym aby ten blog był w formie "pamiętnika" tak wiem może i nie jest to najlepszy pomysł na prowadzenie bloga, ale może to będzie jedyny sposób (nie licząc muzyki) by oderwać się od rzeczywistości.
Tak więc zostało mi was tylko zaprosić do czytania moich kolejnych wpisów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›